dekoracje,

Takim kawiarniom mówię NIE

09:57 ILOBAHIE Comments

W dziewięćdziesięciu na sto przypadków, gdy tylko wychodzę na rower obieram cel podróży. Tym razem było podobnie...
Kilka dni temu naszym celem (moim i Mateo) była wizyta w showroomie jednego z ciekawszych sklepów z dekoracjami do wnętrza. Nazwy nie zdradzę ;) Tak, więc oczy nacieszyliśmy o ceny wypytaliśmy i narobiliśmy zdjęć, które zostały wrzucone do 'wora' pt. 'Chcemy mieć!' :)

Fantastyczne tenisówki! Zresztą ławka drewniana również mega! | fot. ILOBAHIE
Przepiękna torba z trawy morskiej, ale tak duża, że, gdy ją przymierzyłam, to torba niosła mnie,
a nie ja ją ;) | fot. ILOBAHIE
Masa kolorowych i baaaardzo drogich tasiemek i plastrów kolorowych | fot. ILOBAHIE
Dużo ciekawości | fot. ILOBAHIE
Happy Home - kolorowy i pełen inspiracji album | fot. ILOBAHIE
fot. ILOBAHIE
Taki gazetownik pojawił się u nas na liście 'Chcemy mieć' jako numer jeden! | fot. ILOBAHIE
fot. ILOBAHIE
fot. ILOBAHIE

Kawiarnia, której nie pokochałam

Kolejnym naszym postojem okazała się kawiarnia, którą po drodze dostrzegliśmy, i która miała coś, co nas skłanialo, aby wejść do środka... kawiarnia 'Figa z Makiem' była wypełniona różnymi gadżetami dla dzieci i kompletnym brakiem gości. W sumie można byłoby się zastanowić czemu tam w ogóle weszliśmy...? To proste - chciało nam się pić! Chciało mi się lemoniady!

fot. ILOBAHIE

Lemoniada...

...dla jednych jest kwaśna, innym gasi pragnienie - jak mi!
Jestem wymagającym konsumentem, który ma wysokie oczekiwania i jest krytyczny. Zamawiając lemoniadę spodziewałam się napoju, który kelnerka - o ile można nazwać tak tą 'zblazowaną' i nie mającą energii Panią - przygotuje mi na miejscu, a ja z niecierpliwością będę wyczekiwała na moment kiedy się jej napiję... tymczasem... zapłaciłam 9 zł (!) za wodę z cytryną nalaną z dzbanka, który chyba został wyjęty z lodówki, chociaż zrobiła to tak szybko, że nawet nie zauważyłam...
Lemoniada bez cytryny, bez lodu i bez dodatków tylu limonka odrobiny cukru czy innych przypraw, które wzbogaciłyby napój o dodatkowe doznania nie było. Tak więc rozczarowana obsługą i jakością podanego napoju siedziałam rozczarowana...
To była najkrótsza moja wizyta w jakiejkolwiek kawiarni, w której miałam przyjemność być.

fot. ILOBAHIE
Podobnie, jak w przypadku kawiarni 'U Krawca', którą opisałam w dwóch podsumowujących i konkretnych punktach, tak i tym razem skupię się tylko na nich.

Postaram się zapomnieć o: 
- paskudnej lemoniadzie
- mało zachęcającej obsłudze
- kobiecie, która przyszła tylko na internet
- braku gości, które najwidoczniej były kluczem, aby zastanowić się czy w ogóle wchodzić do środka
fot. ILOBAHIE
fot. ILOBAHIE
Będę miło wspominać:
- świetną podłogę
- miękki i wygodny fotel o wspaniałym kolorze
- i teraz najważniejszy +, że Pani kelnerka, z której obsługi zadowolona nie byłam pozwoliła mi wziąć ze sobą przewodnik, którego nigdzie nie mogłam zdobyć po ubiegłorocznej edycji Warszawa w Budowie edycja 6, która odbywała się pod hasłem 'Miasto Artystów'.
Mateo | fot. ILOBAHIE
fot. ILOBAHIE
Kolekcjonuję teksty, które Muzeum Sztuki Nowoczesnej wydaje w ramach Festiwalu jako uzupełnienie wydarzenia i imprez towarzyszących.

fot. ILOBAHIE
Reasumując... do powyższej kawiarni już nigdy się nie wybiorę. Mam jednak na oku inną, również na Saskiej Kępie, do której chętnie się wybiorę i mam nadzieję, że będzie to miło spędzony czas. Być może część z Was kojarzy kawiarnię z parasolkami na rogu Walecznych i Francuskiej? Jakieś opinie? :)

Czy czytelnicy mojego bloga mają podobne spostrzeżenia co do kawiarni do których chodzicie? Podzielcie się ze mną miejscami, które lubicie lub tymi, do których już nigdy nie wstąpicie. :) Jestem bardzo ciekawa jak Wy to widzicie?

You Might Also Like

Czytałeś już?