ilobahie - ja!,

Obrady U Krawca

14:30 ILOBAHIE Comments

Spotykać się trzeba!
Odkrywcze z pewnością to nie jest, ale jednak...
Jako blogerka, którą z czystym sumieniem mogę się nazwać - chociaż dziwnie mianować się kimkolwiek, wielokrotnie zastanawiałam się nad spotkaniami ludzi blogujących, którzy na blogach czy profilach społecznościowych chwalą się swoim towarzystwem wśród innych blogerów. Wielokrotnie się zastanawiam czemu mnie tam nie ma... chęć poznania nowych postaci z wirtualnego świata pojawiała się za każdym razem. Dlatego też, gdy kilka dni temu dostałam zaproszenie od Kasi /zenja.pl /na spotkanie z kilkoma osobami, a dokładnie z trzema blogerkami nie zawahałam się nawet przez moment, aby je przyjąć :)

Obrady wielkiego stołu...

Miałyśmy być we czwórkę! Organizator, czyli Kasia z  bloga ZENJA, Nina z Drinki w Kokosie, Ula z ToasDropper oraz ja z bloga, na którym właśnie się znajdujesz :) Spotkanie miłe przyjemne - tak jak się spodziewałam, w sumie nie mogło być inaczej. Cztery kreatywne osóbki obradujące 'U Krawca'. Atmosfera przyjemna i swobodna... Podczas spotkania dwie sprawy zmieniały nico moje spojrzenie. Po pierwsze traciłam wiarę, że są jeszcze młodzi ludzie z pasją - i są! Dziewczyny, chcą dzielić się tym co dla nich ważne z innymi, a przy tym nie robią tego na pokaz a z czystej przyjemności i głębi serducha!  Po drugie ze spotkań z nowymi ludźmi, dotąd nieznanymi czerpię bardzo wiele dla siebie. Lubię nowe spojrzenia na sprawy, które mi osobiście wydawały się inne niż nowo poznanym osobom. Inny punkt widzenia to mój główny punkt zaczepienia podczas poznawania nowych ludzi...

od lewej: Ula, Nina, Kasia i ja za obiektywem ;) | fot. ILOBAHIE

od lewej: Nina, Kasia | fot. ILOBAHIE

notatki ważna sprawa! | fot. ILOBAHIE

Ula | fot. ILOBAHIE

od lewej: Nina, Kasia | fot. ILOBAHIE
od lewej:Kasia, Ula, Nina, Kasia | fot. ZENJA.PL
od lewej: Ula, Nina, Kasia i brakujące ogniwo fotograf :) | fot. ILOBAHIE

od lewej: Ula, Nina, Kasia i brakujące ogniwo fotograf :) | fot. ILOBAHIE

'U Krawca'

Wybrałyśmy się do kawiarenki 'U Krawca' mieszczącej się na parterze w jednym z bloków na warszawskim Grochowie. U Krawca... mało było krawca...a w zasadzie w ogóle go nie spotkałam. Lubię małe klimatyczne kawiarnie i miejsca, gdzie spragniona napoju - bo to właśnie napój jest numerem 'one' w moim kawiarnianym menu starałam się zaprzyjaźnić z przestrzenią, którą widzę pierwszy raz na oczy. Nie chciałabym tutaj skupiać się na samych minusach tego miejsca, dlatego też wymienię w punktach jak to widziałam :)

Postaram się zapomnieć o:
- cieście, które leżało w przejściu i każdy kto tylko przechodził narażał je na tornado kurzu i innych paskudztw... ble!
- niezadowolonych blogerkach, które narzekały na kawę :P
- paskudnej drabiny i mopa w toalecie... fuj!
- braku Krawca... 'U Krawca' - poza dwiema maszynami do szycie, które zauważyłam dopiero na zdjęciach w domu nie poczułam nawet jego ducha...
 
Będę miło wspominać:
- duży drewniany stół przy którym 'obradowałyśmy' - chętnie miałabym taki u siebie w domu!
- ciekawie usytuowana toaleta
- pyszna, choć droga lemoniada i podana z małą ilością lodu ;/
     

     
fot.1-4 fot. ILOBAHIE

Już odliczam dni do kolejnego spotkania... czy są jacyś chętni? :)

You Might Also Like

Czytałeś już?