ilobahie - ja!

Wakacje ILOBAHIE

20:37 ILOBAHIE Comments

blog wnetrzarski

Wakacje ILOBAHIE

Niecały miesiąc temu wróciłam z urlopu, który był mi potrzebny jak skrzydła ptakom. Na wypoczynek czekałam cały rok, zresztą pewnie jak większość z Was.
Na około tydzień przed wyjazdem mój mózg zaczął nagle spowalniać do tego stopnia, że zaczęłam zastanawiać się, co się ze mną dzieje. To, że zaczęłam gadać głupoty to nic w porównaniu z tym, że któregoś dnia zapomniałam o moim kursancie i po pierwszych zajęciach poszłam do domu. Ci z Was, którzy mnie już znają wiedzą, że poza blogowaniem, marką ILOBAHIE i ILOBAHIE CREATIVE MAGAZINE zajmuję się prowadzeniem szkoleń komputerowych :)


plaża na blogu o wnetrzach

Moje wakacje od kilku lat wyglądały w taki sposób, że wyjeżdżałam na 3 dni - nawet nie zdążyłam się rozleniwić, a już trzeba było wracać. W tym roku udało mi się wyrwać na całe 7 dni. Przyczyniła się do tego moja mama i jestem jej bardzo za to wdzięczna.


Siedem dni to wystarczający czas na to, aby się oderwać od codziennych obowiązków, od "muszę to zrobić", aby po prostu wyluzować i poświęcić się samej sobie. Tak też zrobiłem. Postanowiłam sporą ilość czasu spędzić z samą sobą. Początkowo bałam się, że będę się bardzo nudzić, jednak bardzo szybko doceniłam panującą dookoła mnie ciszę i spokój, którego bardzo potrzebowałam. Nawet nie przeszkadzało mi to, że nie mam się do kogo odezwać. Było mi dobrze z samą sobą. Szczerze polecam!


Nawet pozbyłam się telefonu - tzn. e-maili i innych powiadomień, które codziennie zaprzątały moją uwagę. Nie uwierzycie, ale potem okazało się, że przez siedem dni dostałam 761 samych e-maili - oczom nie wierzyłam, jak to zobaczyłam. Ale teraz nie o tym...to przecież nikogo nie obchodzi :))


Wykorzystałam ten czas na codzienne  poranne spacery. To zaskakujące, ale przez 7 dni wstawałam o 4.50 po to, aby ubrać się w dres, wziąć psa i pójść na godzinny spacer po plaży. Aby popatrzeć, jak słońce wzbija się zza horyzontu i rozpoczyna nowy dzień. Wieczorami też nie próżnowałam, również brałam psa i chodziłam na zachody, które nie zawsze były pocztówkowe, ale zawsze było przyjemnie.



Ten wyjazd był dla mnie ważny, dlatego postanowiła się podzielić z Wami moimi wrażeniami. Coś czuję, że sporo się o mnie dowiecie czytając to, co aktualnie piszę w autobusie w drodze na rodzinny obiad. Wyjazd ten ważny był pod wieloma względami, jednak najważniejsze dla mnie było to, że mogłam wreszcie odwiedzić miejscowości, w których chciałabym zamieszkać i myślę, że kiedyś się to stanie. Lubię spełniać swoje marzenia i zachcianki, więc myślę, że w pewnym momencie przyjdzie pora i na to :)


Mój wyjazd rozpoczęłam od - wszystkim znanej - miejscowości, jaką jest Międzywodzie. Byłam wielokrotnie w tym miejscu i ... szału nie ma. Dlaczego? Ano dlatego, że jest bardzo brudno - ale uwaga! - nie w mieście, bo tam był porządek jak nigdzie, za to na plaży co się działo, to aż mnie bolało. Zresztą specjalnie dla Was zrobiłam zdjęcia, abyście zobaczyli, na czym się kładziecie. Piasek zamiast być delikatnym, był szorstki i bardzo brudny. Co roku jestem nad polskim morzem, bo je uwielbiam. Najbardziej za plażę i zapach. Jednak śmiało mogę stwierdzić, że z roku na rok zapach jodu, który jest charakterystyczny dla naszego morza zanika prawie do zera. Smuci mnie to bardzo.



Kolejnym przystankiem mojej wyprawy były 3 niemieckie nadmorskie kurorty - miejsca, do których bardzo mnie ciągnie, zaraz po Berlinie. Ahlbecka, Heringsdorf i Bansin to wspaniałe miejsca, które działają na mnie, jak magnez. Każde z nich ma w sobie coś ujmującego. Jednak bez wątpienia Heringsdorf ma najpiękniejsze półkilometrowe molo i wspaniałą plażę, na której nie znajdzie się ludzi leżących plackiem, tylko siedzących w przepięknych wiklinowych koszach. Jest po prostu przepiękny.



Ahlbeck ma śliczne uliczki, Bansin wspaniałą promenadę. W każdym z tych trzech nadmorskich miasteczek panuje niesamowity porządek! Ciekawe w tym wszystkim jest to, że na całej promenadzie w Bansin nie było ani jednego kosza na śmieci, a mimo to nie zauważyłam nawet jednego peta na ziemi. Polacy! Uczmy się od sąsiadów porządku, kultury i tolerancji, dbajmy nie tylko o swoje podwórko!




Ponadto, wzdłuż niemieckiej plaży można znaleźć wspaniałe, nie to co u nas na plaży budki ratownicze, które wyglądają niczym bazy radarowe :) Budki mają przepiękne białoniebieskie kolory oraz są  dodatkowo zdobione rysunkami zwierząt - każda budka ma inny rysunek.
Wyjazd dostarczył mi sporo emocji, które będę wspominać długo. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się wyrwać na dłuższy urlop :)

You Might Also Like

Czytałeś już?